Od "ars moriendi" do "pompa funebris", czyli barok na dotknięcie ręki

logo MAGA jeśli polski barok, to sarmatyzm. Jeśli zaś sarmatyzm, to portret trumienny stanowiący część sarmackiego "teatru pogrzebowego". Jedna z bogatszych w Polsce kolekcji takich portretów znajduje się w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. I właśnie tam, w ramach lekcji o kulturze barokowej, niemal "na żywo", dotykała tej epoki klasa II TAI. W kolekcji nie brakuje akcentów wrzesińskich – prawdziwą jej ozdobę stanowi portret Jana Chryzostoma Niemiery Gniazdowskiego, dawnego właściciela naszego miasta, którego doczesne szczątki spoczywają we wrzesińskiej farze.

Przed kilkudziesięciu laty wrzesińskie sarmackie portrety (a było ich kilka) trafiły do gnieźnieńskiego muzeum i tylko tam – jako część stałej ekspozycji – można je dziś obejrzeć.

By w uczniowskich głowach wystarczająco skutecznie utrwaliła się wiedza o sztuce baroku, wycieczka przeniosła się do Lądu nad Wartą. A tam, cóż – od niemal trzystu lat włoski mistrz Pompeo Ferrari najzwyczajniej poraża pięknem i rozmachem kopuły przyklasztornego kościoła. Dopiero w tym miejscu można wyobrazić sobie, w czym tkwiła istota pompatyczności i wzniosłości sakralnej architektury XVII i XVIII wieku. A pocysterski lądzki klasztor z unikatowymi w skali kraju zabytkami sztuki średniowiecza potwierdza tylko, że dziedzictwo kultury stanowi nierozerwalną ciągłość, którą "kawałkuje się" – czasem nadmiernie – na znane ze szkolnych podręczników epoki.


Tego wszystkiego i wielu jeszcze innych interesujących rzeczy dowiedzieli się w ciągu kilku godzin drugoklasiści. Na jak długo to zapamiętają...?

GALERIA